Wzmacniacze i kolumny gitarowe

Wzmacniacze i kolumny gitarowe

Każda gitara elektryczna potrzebuje wzmacniacza. Bez niego jest tylko gitarą, a dopiero wzmacniacz sprawia, że staje się pełnoprawnym instrumentem czy, jak kto woli, idealnym narzędziem do robienia hałasu. Analogicznie, wzmacniacz bez gitary jest co najwyżej ładnym (choć niepraktycznym) meblem. Dlatego postanowiliśmy włączyć do naszej oferty również wzmacniacze gitarowe, firm takich jak Fender, Orange, Hughes&Kettner, Randall i wiele innych.

Rodzaje wzmacniaczy gitarowych

Można podzielić je na kategorie: combo, head i paczka. Ta tajemnicza nomenklatura oznacza kolejno wzmacniacz i kolumnę w jednym (combo) oraz wzmacniacz (czyli głowa gitarowa) z osobną kolumną (paczką). Nadążacie?

Combo

Każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety: combo najczęściej jest mniejsze i lżejsze, wyposażone w mniejszą liczbę głośników (na ogół jeden lub dwa, choć zdarzają się czterogłosnikowe potwory, których nikt nie jest w stanie unieść). W combo najczęściej jesteśmy skazani na te głośniki, które przewidział dla nas producent (choć niektóre oferują możliwość podłączenia dodatkowej kolumny).

Głowa + paczka czyli head + kolumna

Głowa i paczka, natomiast, to większej mocy wzmacniacze i osobna kolumna na ogół z czterema lub z dwoma głośnikami (tak zwana paczka 4x12) - oznacza to, że jest w stanie zagrać głośniej, ale żeby ją przenieść trzeba mieć sporo samozaparcia, kumpli lub ekipę techniczną :-) Na ogół da się też podłączyć kilka kolumn do jednego wzmacniacza, co oznacza, że całość będzie lepiej słyszalna, ponownie kosztem mobilności (i gotówki).

Odwieczny spór: tranzystor VS cyfra VS lampa

Innym sposobem podziału wzmacniaczy jest technologia, w której zostały wykonane. Nie chcemy tutaj rozpoczynać odwiecznej wojny LAMPA VS TRANZYSTOR vs CYFRA, bo każdy z tych typów wzmacniaczy ma swoich zwolenników i swoje wady i zalety.

Wzmacniacze tranzystorowe

To obecnie najtańsza z technologii produkcji wzmacniaczy. Oparta jest ona na tranzystorach i bez zagłębiania się w szczegóły technologiczne - wymaga znacznie mniejszych nakładów finansowych, by stworzyć grający wzmacniacz. Jest też mniej czuła na napięcia, mniej się grzeje, jest lżejsza, mniejsza i wszystko byłoby świetnie, gdyby nie to, że nie gra po prostu tak fajnie, jak lampa (choć, zgoda, to bardzo subiektywne). Coś za coś. Przykładem tanich wzmacniaczy tranzystorowych, które mamy w ofercie są np. Orange Crush 20, Fender Frontman, Fender Champion. 

Wzmacniacze cyfrowe

Oczywiście wraz z rozwojem technologii cyfrowych, pojawiły się pierwsze wzmacniacze będące de facto "małymi komputerami" zamkniętymi w obudowie wzmacniacza. W komputerach tych, to algorytmy i oprogramowanie jest odpowiedzialne za stworzenie brzmienia, które słyszymy. Pozwala to "włożyć" do takiego wzmacniacza dziesiątki czy wręcz setki brzmień znanych z innych urządzeń (tzw. symulacji). Zalety? Uniwersalność i dziesiątki godzin zabawy. Wady? No cóż, tutaj spór na linii lampa VS cyfra trwa nadal. Od czasu pierwszych cyfrowych urządzeń technologia faktycznie wystrzeliła w kosmos i to, co słychać z dzisiejszych (nawet tanich) wzmacniaczy jest bez wątpienia świetne. Z perspektywy słuchacza nie do rozróżnienia od wzmacniaczy tradycyjnych. Takie potwory jak AxeFX, DV Mark Multiamp, Kemper czy Headrush nie biorą jeńców i znajdują coraz więcej zwolenników wśród profesjonalistów.

Wzmacniacze lampowe

To to, co tygrysy lubią najbardziej to tzw. dobra lampa - czyli wzmacniacz lampowyWzmacniacze lampowe to duża moc i piękne, nasycone brzmienie - w tej kategorii znajdują się takie legendy jak Fender Hot Rod Deville czy Orange Thunderverb TH30. Wady? Duże rozmiary, duża waga, spory koszt, wrażliwość na prąd i uszkodzenia mechaniczne...

Który typ wzmacniacza polecamy my? Zależy kto pyta! Jeśli to Twój pierwszy wzmacniacz, nie od razu musi być to lampa...

Pierwszy wzmacniacz

Na pierwszy wzmacniacz najczęściej polecamy małe combo z wbudowanymi efektami - w tej kategorii jednym z najczęściej wybieranych wzmacniaczy jest Fender Mustang I v2 lub jego nowsza wersja Fender Mustang GT40. Modele te znalazły uznanie w bardzo szerokiej grupie gitarzystów, nie tylko początkujących, ale również takich, którzy chcą tanim kosztem nagrywać w domu (wzmacniacz posiada wyjście USB, można go bezpośrednio podłączyć do komputera). Zachęcamy zresztą do obejrzenia testu na naszym kanale YouTube.

Wzmacniacze te są wyraźnie lepsze pod względem brzmienia, jak i możliwości, od swoich tranzystorowych braci, a nie są dużo (jeśli w ogóle) droższe. Dlatego to właśnie cyfra jest najczęstszą sugestią na początek.

Niemniej zdanie musisz wyrobić sobie sam(a). Zapraszamy więc do zwiedzania, nie tylko strony, ale też naszego sklepu w Krakowie - można śmiało dotykać (grać i słuchać!)