Comba gitarowe

Comba gitarowe

Chcąc nagłośnić swoją gitarę elektryczną najczęściej sięgamy po comba gitarowe. Combo, zwane także piecem, składa się z głośnika oraz wzmacniacza zamkniętego w jednej, tej samej obudowie (stąd nazwa "combo" - która z ang. oznacza połączenie). Takie rozwiązanie ma szereg zalet, ale ma też wady.

Zalety wzmacniacza typu combo

Główną zaletą jest przede wszystkim mobilność - wzmacniacz z głośnikiem w jednej obudowie jest po prostu nieco mniejszy niż analogiczna konstrukcja w dwóch osobnych obudowach. Jest także lżejszy. Nie wymaga połączenia w postaci dodatkowego kabla, ponieważ na ogół spięty jest ze swoim głośnikiem "na sztywno" - wymaga więc nieco mniej myślenia i daje większą wygodę. Zaletą jest też to, że wzmacniacz jest od początku "spasowany" z głośnikiem/kolumną. Nie musimy kupować tych dwóch rzeczy osobno, bo producent pomyślał już za nas. To miłe.

Wady wzmacniacza typu combo

To co jest dla jednego zaletą, potrafi dla innego być wadą. Jest tak również w przypadku wzmacniaczy combo. Otóż, fakt, że combo posiada wbudowany głośnik oraz często nie pozwala na podłączanie zewnętrznej kolumny, skazuje użytkownika na ten jeden, konkretny głośnik. Jeśli jesteś eksperymentatorem i lubisz zmieniać kolumny - możesz mieć z tym problem. Kolejną wadą potrafi być... waga. Jeśli wzmacniacz jest na tyle dużej mocy, że waży już swoje, po zamknięciu go w jednym pudle z głośnikami, może być już po prostu za ciężki by samodzielnie go przenieść. Bardzo często też, na wspólnych koncertach korzysta się z jednej kolumny, a każdy przywozi swoją "głowę" (swój wzmacniacz typu head). W przypadku wzmacniacza combo, nie mamy tej możliwości. Ostatecznie: głośność. Ze względu za zwyczajowo niewielkie rozmiary wzmacniaczy combo, głośność i brzmienie będzie mniejsza/gorsze niż w przypadku grania na dużej kolumnie i osobnym wzmacniaczu.

Częściowo problemy te rozwiązane są przez możliwość podłączenia zewnętrznej kolumny, która znajduje się w coraz większej liczbie wzmacniaczy.

1x12, 2x12, 4x10?

Co oznaczają te dziwne liczby? Otóż oznaczają one liczbę głośników oraz ich rozmiar. 1x12 to jeden, dwunastocalowy głośnik. 2x12 to z kolei dwa dwunastocalowe głośniki. 4x10 to cztery dziesięciocalowe głośniki. W przypadku combo najczęściej spotykaną konfiguracją jest 1x12, ale znajdziemy też małe comba 1x10 czy potężne konstrukcje 2x12 lub 4x10, które bywają oczywiście bardzo ciężkie.

Każdemu podług potrzeb!

Czy wiesz że...?

W studiu, często niewielkie combo gitarowe sprawdza się lepiej niż ogromny i głośny wzmacniacz. Wiele z kultowych brzmień gitarowych, nierzadko dość potężnych, zostało nagrane na takich combach. Czy to klasyczne brzmienia Beatlesów (VOX AC15) lub Zeppelinów (wzmacniacz Valco), czy nowocześniejsze, grunge'owe hałaśliwe brzmienia Nirvany (Mesa/Boogie Studio 22). Przykładów są całe setki.

Jakie combo na początek?

Generalnie - na początek sugerujemy właśnie combo. Odpada nam myślenie o tym, jaką kolumnę wybrać, jest dużo prościej, bardziej kompaktowo i po prostu przyjemniej. No dobrze, ale JAKIE combo? 

Do wyboru mamy trzy domeny: tranzystorową, cyfrową oraz lampową (więcej na ten temat możesz znaleźć w dziale Wzmacniacze i kolumny gitarowe - czyli poziom wyżej). Najtańszy i najprostszy będzie wzmacniacz tranzystorowy i w tej kategorii polecamy (choć to nieco za duże słowo) np. Fender Frontman 10G, Ibanez IBZ10GV2 czy Orange Crush CR12.

Gdy jednak cena wzmacniacza tranzystorowego przekracza 500zł, warto rozważyć przejście oczko wyżej czyli do wzmacniacza cyfrowego - oferuje on typowo dużo większe możliwości i lepsze brzmienie, a można go nabyć za stosunkowo niewielkie pieniądze. Przykładem takiego wzmacniacza jest np. Fender Mustang I v2 lub jego następca Fender Mustang LT25. Wzmacniaczem o nieco większych możliwościach właściwie kończącym linię "małych wzmacniaczy cyfrowych" jest Fender Mustang 40. Jego większe wersje - Mustang GT100 lub GT200, to już sporych rozmiarów głośne wzmacniacze na pierwsze próby i koncerty. 

Lampowe wzmacniacze, o ile nadal uważane za najlepsze do rozwiązań profesjonalnych, niekoniecznie muszą być "najbardziej nadające się" dla początkujących gitarzystów. Jeśli jednak jesteś zdeterminowany(-a) by ćwiczyć od razu na docelowym wzmacniaczu (lampy mają nieco inną charakterystykę i gra się na nich nieco inaczej) i zależy Ci raczej na jednym/dwóch brzmieniach, ale za to bardzo dobrych, to możesz dumnie kroczyć tą drogą ;-) Pomoże Ci w tym np. niewielkie combo firmy Laney CUB12 albo Ibanez TSA5. Jeśli masz nieco większy budżet polecamy Fender Bassbreaker lub Fender Pro Junior IV. Te wzmacniacze nie biorą jeńców - a nadal są malutkimi combo.