Arsenał gitarzysty
Efekty gitarowe to jedno z podstawowych narzędzi w arsenale gitarzysty, a każdy efekt potrzebuje... zasilania. Na tę specjalną okoliczność wynaleziono zasilacze do efektów gitarowych :-) Ej, wcale nie żartuję, na początku całej tej zabawy zasilaczy nie było — efekty były zasilane baterią. Zresztą do dziś większość z nich ma taką możliwość. No, ale jeśli można baterią to pewnie od razu zapytacie: Dlaczego warto korzystać z zasilacza do efektów gitarowych?
G-Lab PB-1 Stabilizowany zasilacz gitarowy
RockPower RP NT 22 EU Zasilacz do efektów 0,5A
Cioks DC7 Zasilacz gitarowy do efektów
Cioks SOL Zasilacz gitarowy do efektów
RockPower RP NT 6 EU Zasilacz do efektów 2 A
RockPower RP NT 50 EU Zasilacz do efektów 1,3A
Korg KA350 Zasilacz do instrumentów 9V
Fender Engine Room LVL5 Power Supply Zasilacz gitarowy do efektów
Behringer PSU-HSB-ALL Zasilacz do efektów
TC Electronic PowerPlug 12 Zasilacz
Zasilacz do efektu 9V 250mA Tatarek 4WZS
Zasilacz do efektu 9V 500mA Tatarek 6WZS
Yuer PR-02 Rechargeable Multi-Power Supply Zasilacz gitarowy i powerbank
Ibanez PWRS6 Power Stroke Zasilacz do efektów
Taurus PS-1 Power Stage Końcówka mocy + zasilacz do efektów
Cioks 8 Expander Moduł rozszerzający zasilacz "matkę" DC7
Cioks 4 Expander Moduł rozszerzający zasilacz "matkę" DC7
Cioks CRUX Moduł rozszerzający do zasilacza DC7
Dlaczego warto korzystać z zasilacza do efektów gitarowych?
Pierwszy, najbardziej oczywisty, to zużycie baterii.
Szybciej lub wolniej zużywają się one i trzeba pamiętać o kupnie nowych i ich wymianie (a nie każdy efekt gitarowy ma wygodną klapkę do baterii). Zasilacz więc sprawia, że na 5 minut przed koncertem nie okaże się, że bateria padła i dzisiaj grasz jednak bez przesteru :-)
Drugi powód to stałość napięcia podawanego przez zasilacz.
Bateria nie rozładowuje się zero-jedynkowo na zasadzie, że działa, pyk, i nie działa :-) Napięcie spada w niej stopniowo i powoli, a stopniowe zmiany w brzmieniu czasem często zauważyć. Zasilacz — o ile to dobry zasilacz — daje stałe napięcie, przez co zawsze efekty działają tak samo. Brzmienie jest takie samo bez względu na zasilacz — daje to pierwsza minuta czy druga godzina koncertu.
Kolejny powód to ekonomia — kupując co rusz baterie, po prostu zbankrutujesz.
O ile efekty typu kaczka lub przester potrafią działać na jednej baterii bardzo długo, o tyle cyfrowy delay potrafi pożreć baterię po kilku godzinach. By zmniejszyć koszty, warto zastosować zasilacz. Warto zaznaczyć, że jednym zasilaczem — dzięki specjalnym kabelkom typu daisy-chain — możemy zasilić kilka efektów (przynajmniej teoretycznie — są od tego pewne wyjątki, o czym później).
Na co zwrócić uwagę kupując zasilacz?
Jest kilka aspektów, nad którymi warto się zastanowić, zanim kupimy zasilacz
Po pierwsze: rodzaj zasilacza — impulsowy lub transformatorowy
Ten pierwszy to wytwór ostatnich kilku(-nastu) lat. Tego typu zasilacze spotkasz teraz praktycznie wszędzie — od komórki do komputera. Bez wdawania się w elektroniczne technikalia: zasilacz taki jest dużo lżejszy, mniejszy i tańszy. Ale jak to bywa — co lżejsze, mniejsze i tańsze niekoniecznie sprawdza się w świecie audio. Ze względu na swój sposób działania, potrafi oddać zakłócenia lub podawać prąd niekoniecznie o stałym napięciu, które jest raczej pożądane w przypadku zasilania efektów gitarowych. Zasilacz transformatorowy jest duży, ciężki, grzeje się, ale dostarcza prąd o stabilnym napięciu, bez zakłóceń.
Po drugie: napięcie, rodzaj prądu i polaryzacja, moc
Napięcie podajemy w woltach — powinno wynosić tyle, ile przewiduje producent. W przypadku efektów gitarowych najczęściej jest to 9 V. Czasem 18 V. Zdarza się też 12 V, ale znacznie rzadziej. Jeśli chodzi o rodzaj prądu, najczęściej jest to prąd stały (czyli taki, który ma minus i plus — jak w baterii). Czasem (zwłaszcza w przypadku efektów 12 V) wymagany jest prąd zmienny, ale to raczej rzadkość.
Jeśli mamy minus i plus, to trzeba spojrzeć jeszcze na polaryzację — czyli to, czy plus jest w środku, czy na zewnątrz. W przypadku efektów gitarowych standardem jest raczej wejście "bossowskie" czyli minus w środku, plus na zewnątrz (co jest notabene kiepskim projektem, bo niechcący dotykając zewnętrzną częścią wtyczki obudowy efektu, zwieramy plus z masą, co może potencjalnie uszkodzić sprzęt). Bardzo rzadko zdarza się odwrotna polaryzacja z plusem w środku. Ale zdarza się, a podłączając zasilanie o odwrotnej polaryzacji, możemy spalić efekt. Zatem uwaga.
Ostatnim parametrem jest moc podawana w miliamperach. Każdy efekt pobiera prąd o danej mocy, np. 40mA, 100mA, itp. Każdy zasilacz ma maksymalną moc, jaką może oddać. Chodzi o to, żeby suma efektów na jednym zasilaczu nie przekroczyła mocy zasilacza. Inaczej po prostu, no właśnie, zabraknie mocy.
Po trzecie: izolowane wejścia
Jeśli zasilacz posiada więcej niż jedno wyjście (można nim zasilić kilka efektów na raz), warto zwrócić uwagę na to, czy są to tzw. wyjścia "izolowane". Nieizolowane wyjścia potrafią powodować zakłócenia w przypadku podłączenia kilku efektów na raz lub tworzyć pętlę mas w przypadku gdy efekty z jednego zasilacza podepniemy do preampu i końcówki mocy. Na takie okoliczności wynaleziono właśnie izolowane wyjścia.
Inną okolicznością są też niektóre efekty, zwłaszcza stare fuzzy, które po prostu wymagają osobnego zasilacza (czy też izolowanego wyjścia) i po podłączeniu do zasilacza wraz z innym efektem nie działają i basta.
Znani i lubiani producenci zasilaczy
W Polsce najbardziej znanym i powszechnie szanowanym producentem jest Yankee. W ofercie tego producenta znajduje się kilkanaście różnych zasilaczy, od prostych zasilaczy na jeden efekt (Yankee PS-9/120) przez bardziej rozbudowane na kilka efektów (Yankee PS-M0 ), aż do niezniszczalnych kombajnów (Yankee HS-M24), które są zaprojektowane i zbudowane tak by przetrwały zagładę naszego świata. Do każdego zasilacza dodawane są akcesoria, np w postaci kabli lub lampki na USB do podświetlania pedalboarda.