Monitory odsłuchowe

Monitory odsłuchowe

Czym są monitory odsłuchowe i czym różnią się od "normalnych głośników"?

Jest wiele legend i mitów na ten temat. Prawda jest natomiast prosta - niczym. I wszystkim :-) Obiegowa opinia mówi, że monitory studyjne grają "sucho", analitycznie. Że ich charakterystyka jest płaska niczym tafla lodowiska, że grają dynamicznie i pozwalają usłyszeć każdy szczegół. Z kolei, "normalne głośniki", czyli kolumny konsumenckie czy hi-fi, mają przede wszystkim sprawiać przyjemność słuchaczowi, nie zaś brzmieć "prawdziwie" czy "szczegółowo". Nie wiemy do końca skąd pomysł, że nadmierna ilość szczegółów odpowiada za złe samopoczucie albo że płaska charakterystyka to coś nieprzyjemnego, ale nawet jeśli tak jest, skąd pomysł, że jakikolwiek monitor studyjny posiada płaską charakterystykę? 

Każda kolumna, bez względu na to czy konsumencka czy pro-audio, posiada jakąś charakterystykę - w przypadku monitorów faktycznie zmierzającą (choć czasem to jedyne pobożne życzenie) do płaskiej. Ale jednocześnie praktycznie każdy jeden model, każda jedna marka gra inaczej i charakterystycznie. Jak to możliwe, skoro wszystkie mają brzmieć możliwie wiernie i podobnie? Zatem teoria i wykresy, którymi chwalą się producenci to jedno, a praktyka to drugie.

Jedną z najsłynniejszych (do dziś!) konstrukcji używanych w setkach studiów nagrań są Yamahy NS-10, które swój żywot zapoczątkowały jako najzwyklejsze kolumny hi-fi. Dopiero później zaadaptowane zostały na potrzeby studyjne (nota bene, grają obrzydliwie ;-)). Niech ten fakt powie sam za siebie.

Różnice między tymi konstrukcjami oczywiście są, ale linia podziału przebiega nieco gdzie indziej - mianowicie jest to cena, wygląd i prestiż. Konstrukcje pro-audio, o dziwo, są częstokroć tańsze niż odpowiedniki podobnej klasy w świecie hi-fi. Po prostu za czynnik "voodoo" oraz piękny wygląd w sprzęcie audiofilskim trzeba słono płacić (zresztą nic dziwnego, bo im drożej, tym lepiej, prawda? ;-)). Profesjonaliści są mniej skorzy do przepłacania.

Oczywiście jeśli porównasz sprzęt hi-fi z dziesięciokrotnie tańszym sprzętem pro-audio, może się okazać, że ten drugi nie przeżyje porównania, ale jeśli mówimy o sprzęcie w podobnej cenie, prawie na pewno pojedynek wygra sprzęt studyjny.

Aktywne czy pasywne?

To kolejna różnica. Większość sprzętu konsumenckiego to zestawy pasywne czyli wzmacniacz + kolumny. W studiach coraz częściej stosuje się kolumny aktywne - takie, które posiadają wbudowany wzmacniacz. Wynika to przede wszystkim z wygody - do aktywnych monitorów nie potrzebujemy wzmacniacza, więc odpada nie tylko koszt, ale również obowiązek odpowiedniego dobrania wzmacniacza do kolumn.

Co na początek?

Każdy ma swoje potrzeby i gust. Mimo tego, że teoretycznie monitory grają z "płaską charakterystyką", każdy model, każda firma ma swoje charakterystyczne brzmienie, które musi nam po prostu przypaść do gustu. Jedne są ciemne (mają mało góry), inne jaskrawe i agresywne, jedne zbasowane, inne "pudełkowe" - nie da się tu jasno określić, które są NAJLEPSZE. 

Na sam początek przygody polecamy M-Audio BX5 D3 - grają nieco skromnie, raczej ciemno i delikatnie, ale przez to nie męczą słuchu, a zarazem słychać na nich jakiś detal. Bardziej agresywne i otwarte brzmienie oferują Presonusy Eris E5. Następną propozycją, w wyższej cenie, są Adam Audio T5V. Grają bardzo ładnie, brzmienie jest dużo miękksze niż Presonusów, zwłaszcza w górze pasma (posiadają tweeter wstęgowy).