Hendrix Romantyzmu Jan Nepomucen Bobrowicz – historia, o której nie słyszeliście
Hendrix romantyzmu i biały stratocaster – czyli co Skład Muzyczny robi w Jagiellonce?
Czy zastanawialiście się kiedyś, co łączy XIX-wiecznego wirtuoza gitary klasycznej z legendą rocka, która podpaliła Woodstock? Odpowiedź znajdziecie nie w sali koncertowej, lecz w... bibliotece. I to nie byle jakiej, bo w samej Jagiellonce.
Z ogromną satysfakcją zapraszamy Was na wyjątkową wystawę: „Jan Nepomucen Bobrowicz (1805-1881) – Chopin Gitary”. To wydarzenie, które odkurza z mroków historii postać niezwykłą – krakowianina, bohatera Powstania Listopadowego, wybitnego wydawcę, a przede wszystkim genialnego gitarzystę, którego sam Franciszek Liszt nazwał „Chopinem gitary”.
Co ma piernik do wiatraka, a Bobrowicz do Hendrixa?
Tu na scenę wkracza nasz serdeczny kolega, Michał Worgacz z Biblioteki Jagiellońskiej (który, notabene, sam świetnie włada gryfem - Another Pink Floyd). W swoim tekście do wystawy stawia śmiałą, acz trafną tezę: Jan Nepomucen Bobrowicz był Hendrixem romantyzmu.
Obaj panowie – choć dzieliło ich stulecie i technologia – zrewolucjonizowali podejście do instrumentu. Bobrowicz wyciskał z klasycznej gitary brzmienia i emocje, o jakie nikt jej wcześniej nie podejrzewał, podobnie jak Jimi zdefiniował na nowo gitarę elektryczną w latach 60. XX wieku. Obaj byli innowatorami, obaj pozostawili po sobie dziesiątki kompozycji i obaj stali się niedoścignionym wzorem dla następców.
Nasz ślad w historii (i w gablocie)
I właśnie w tym miejscu, pomiędzy starodrukami, rękopisami i partyturami sprzed wieków, lśni dumnie nasz skromny wkład w tę ekspozycję – Fender Player Stratocaster LH MN PWT.

Dlaczego akurat ten model? To ukłon w stronę Jimiego Hendrixa. Jak wiecie, Hendrix był leworęczny, choć z konieczności (i braku sprzętu w tamtych czasach) grał często na gitarach praworęcznych odwróconych „do góry nogami”. My, żyjąc w nieco wygodniejszych czasach, udostępniliśmy na wystawę pełnokrwistego, leworęcznego Stratocastera w wykończeniu Polar White.
To symbol ewolucji gitary – od subtelnych, salonowych brzmień Bobrowicza, po drapieżny, elektryczny krzyk Stratocastera, który stał się ikoną popkultury. Instrument ten, będący własnością naszego Składu Muzycznego, możecie podziwiać jako jeden z eksponatów, most łączący epokę surdutów z epoką dżinsów dzwonów.
Dlaczego warto?
Wystawa w Bibliotece Jagiellońskiej (wejście od ulicy Oleandry 3) to nie tylko lekcja historii, to podróż przez życie człowieka renesansu, który z karabinem w ręku walczył o Polskę, a z gitarą w ręku podbijał europejskie salony Lipska i Drezna. Zobaczycie tam unikalne wydania nutowe, korespondencję i ryciny, które przetrwały zawieruchy dziejowe.
Wystawa jest czynna do 23 stycznia 2026 roku. Jeśli więc chcecie zobaczyć, jak wygląda spotkanie „Chopina gitary” z duchem Hendrixa, i sprawdzić, jak nasz bielutki Fender prezentuje się na tle XIX-wiecznych woluminów – nie zwlekajcie.
Kłaniamy się nisko kuratorowi wystawy, panu Janowi Oberbekowi, oraz całej ekipie BJ za kawał fenomenalnej pracy. Muzyka łączy pokolenia, a gitara – niezależnie czy klasyczna, czy elektryczna – jest tego najlepszym dowodem.
Do zobaczenia na wystawie i w Składzie!
Więcej informacji o wystawie znajdziecie na stronie Biblioteki Jagiellońskiej.
