Gra człowiek czy sprzęt? Osiem lat później, w erze AI, wracamy do rozmowy z Markiem Napiórkowskim
Pytanie: Co gra, człowiek czy sprzęt? Marek Napiórkowski odpowiedział zanim zapytaliśmy AI
Każdego roku na drogę życia wkracza nowa generacja ludzi z gitarą i pytaniem. To samo pytanie, co dekadę temu, co dwie, co trzy. Brzmi mniej więcej tak: czy ja naprawdę potrzebuję tej drogiej gitary, czy to tylko marketing sprzedawców, którzy chcą mi wcisnąć coraz wyższy model za coraz większą kasę?
Pytanie jest słuszne. Pytanie jest zdrowe. Pytanie jest też, delikatnie mówiąc, nie do końca odpowiedzialne, bo zakłada, że istnieje jedna odpowiedź. Nie istnieje. Ale o tym za chwilę.
W 2018 roku, gdy świat był jeszcze młodszy i głupszy, Michał Wójcik, nasz ówczesny prowadzący kanał na YouTube skladmuzyczny.pl, usiadł w naszej piwnicy na Skawińskiej 14 z Markiem Napiórkowskim. Temat był prosty: kto gra, człowiek czy sprzęt? Pytanie padło w komentarzu pod wcześniejszym filmem, ktoś tam napisał, że "i tak gra człowiek, a nie sprzęt", i Michał, zamiast się obrazić, postanowił to sprawdzić. Zgromadził zestaw gitar od Squiera Bulleta (dziś Squier Sonic), przez Burny Les Paul, Ibanez GRG131DX, Fender Telecaster MiJ z 1994 roku, aż po Suhr Marka, podpiął to pod Fender Blues Deluxe i Fender Champion, i nacisnął "nagrywaj".
Film ma dziś ponad 144 tysiące wyświetleń i wciąż żyje. Nie dlatego, że jest ładnie zmontowany. Dlatego, że dotyka nerwu, który nie starzeje się tak szybko jak reszta internetu.
Kim jest Marek Napiórkowski i dlaczego warto go posłuchać
Zanim przejdziemy do tez, warto wiedzieć, z kim rozmawiamy. Bo to nie jest kolejny YouTuber z opinią. Marek Napiórkowski to czołowy polski gitarzysta jazzowy, kompozytor, profesor na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie, gospodarz Jeleniogórskiego Festiwalu Jazzowego, członek jury Międzynarodowego Konkursu Gitarowego im. Jarosława Śmietany obok takich postaci jak Mike Stern czy John Abercrombie. Nagrał ponad 150 płyt z różnymi wykonawcami. Przez osiemnaście lat był najbliższym muzycznym partnerem Anny Marii Jopek, co w praktyce oznacza między innymi, że grał u boku Pata Metheny'ego na płycie "Upojenie" i na koncercie w Sali Kongresowej, i to nie jako statysta, tylko jako gitarzysta, który dostał od Metheny'ego jego najlepszą gitarę, żeby zagrać jeden riff. Metheny traktował Marka jak równorzędnego partnera, nie pobocznego muzyka, i żartobliwie nazywał go "second guitar department". To jest ten poziom.
Dyskografia własna Marka jest równie imponująca. Osobiście mam słabość do "Celuloidu" z 2015 roku, duetu z Arturem Lesickim, hołdu dla polskich kompozytorów muzyki filmowej, od Komedy przez Kilara po Korzyńskiego, nagranego w starym młynie w podzielonogórskich lasach, w studiu RecPublica. Płyta dostała nominację do Fryderyka 2016 w kategorii Jazzowy Album Roku, a "Jazz Forum" dał jej 4,5 na 5 gwiazdek. To nagranie, które nie udowadnia niczego, tylko jest. Każdy dźwięk wynika z poprzedniego, wszystkie łączą się z tematem, z obrazem. Jeśli nie znasz, odsłuchaj. To nie jest muzyka, która krzyczy "patrz, jak gram". To muzyka, która mówi "posłuchaj, co się dzieje, kiedy dwóch ludzi naprawdę się słucha".
I to jest właśnie ten człowiek, który w naszej piwnicy na Skawińskiej mówi o tym, czy gra człowiek, czy sprzęt.
Co się nie zmienia, czyli esencja, która ma osiem lat i wygląda jak nowa
Rozmowa z Markiem ma tę rzadką cechę, że nie starzeje się proporcjonalnie do czasu. Są w niej fragmenty, które w 2026 roku brzmią dokładnie tak samo, jak brzmiały w 2018. Może nawet lepiej, bo świat wokół nich zdążył je potwierdzić.
Brzmienie nie jest gitarą. Brzmienie nie jest człowiekiem. Brzmienie nie jest piecem.
Marek mówi to wprost: brzmienie gitary istnieje dopiero wtedy, kiedy ktoś gra muzykę. Nie ma obiektywnego brzmienia instrumentu. Jest gitara, jest człowiek, jest wzmacniacz, jest muzyka, która ma być zagrana. Wszystko razem. Wyciągnij którykolwiek element z tego równania, a zostanie ci sprzęt albo zostanie ci człowiek, ale brzmienia nie będzie, bo brzmienie to nie jest rzecz, tylko relacja.
To teza, która w erze AI, modelowania i wirtualnych wzmacniaczy brzmi jeszcze ostrzej niż w 2018. Dziś możesz mieć w telefonie model każdego wzmacniacza, jakiego wymyśliła ludzkość, i wciąż nie mieć brzmienia, bo brzmienie nie jest w telefonie. Nie wiem, jak to zdanie przetrwa w sieci w erze AI, może zostanie wyrwane z kontekstu i nakarmi jakiś model, który nauczy się je powtarzać bez zrozumienia, ale niech tak zostanie, bo o to właśnie chodzi: brzmienie jest w relacji między tobą, instrumentem i muzyką, którą masz w głowie. Tego żaden model nie skopiuje, bo nie ma głowy.
Środek pasma jest kluczem.
Marek mówi o gitarach akustycznych, ale to dotyczy wszystkiego, na co słusznie zwrócił uwagę Michał: wielu gitarzystów daje się złapać na "duży sound", na dużo dołu, na ścianę dźwięku, która brzmi imponująco w sypialni, a potem idą grać z zespołem i nic z nich nie słychać. W miksie liczy się środek pasma. Bardzo mały wycinek. To jest ten moment, w którym drogie gitary zaczynają mieć sens, nie dlatego, że są drogie, tylko dlatego, że ktoś wiedział, jak ten środek ułożyć.
Gitara akustyczna nie wybacza błędów.
To zdanie powinno wisieć nad drzwiami każdego sklepu muzycznego. Różnica między tanim a drogim instrumentem akustycznym jest gigantyczna, większa niż w elektrykach. Akustyk wymusza precyzję, reaguje na każdy ruch, nie maskuje niczego. To instrument, na którym gra się z największą świadomością brzmieniową.
Brzmienia szuka się całe życie.
Nie jest zaklęte w gitarze. Nie jest zaklęte w palcach. Uczysz się, grasz, kupujesz lepszą gitarę, a ta lepsza daje ci szansę znalezienia w swoim graniu nowych walorów brzmieniowych. Ale ty musisz je znaleźć. Gitara tylko daje ci przestrzeń. I to jest sedno: droga gitara nie daje brzmienia, daje szansę na brzmienie. Tej różnicy wielu ludzi nie rozumie, dlatego kupują na przykład Suhra, oczekując, że Suhr zagra za nich. Nie zagra.
Najważniejsza jest muzyka.
Tu Marek jest bezlitosny i tu się z nim najbardziej zgadzam. Możesz mieć gitarę za trylion złotych, ale jeśli muzyka, którą grasz, nikogo nie rusza, to nic z tego nie będzie. I odwrotnie, możesz mieć niedrogą gitarę i zdobyć świat, bo to, co grasz, ma wartość. To nie jest puste hasło motywacyjne. To diagnoza, którą potwierdza historia muzyki od zawsze.
Co się zmienia, czyli perspektywa ośmiu lat
Film jest z 2018 roku. Świat od tego czasu zdążył się zmienić kilka razy. Warto spojrzeć, co z tezami Marka zrobił czas.
Dostępność tanich gitar. Marek mówi w filmie, że "tańsz gitary też grają". W 2018 to było odważne stwierdzenie. W 2026 to oczywistość. Rynki indonezyjski i chiński dostarczają dziś instrumenty, które w 2018 były marzeniem. Squier Bullet, który testują w filmie, dziś jest niemal zabytkiem (został zastþaiony modelem Sonic, i niby to jest to samo, ale jednak... chyba raczej nie), a jego następcy z 2026 grają lepiej niż gitary ze średniej półki sprzed dekady, naprawdę tak jest. Jeśli ktoś ci mówi, że nie da się zacząć na tańszej gitarze, to albo nie grał od lat, albo cię oszukuje. Jednocześnie te droższe są jeszcze lepsze. Widzimy to codziennie w gitarach, które wpadają do naszego sklepu (zarówno w w dostawach jak i do naszego serwisu). Jest tu jednak jedna rzecz, o której trzeba powiedzieć: wszystkie gitary, które do nas trafiają, przechodzą inspekcję i weryfikację, a jeśli coś jest z nimi nie tak, wracają do producenta. Dlatego u nas nie ma ściemy, co widać po opiniach klientów.
Nagrywanie na telefonie. Marek wspomina w filmie, że można nagrywać płyty i aranżować na telefonach, i że "już są takie przypadki". W 2018 to była nowinka. W 2026 to standard. GarageBand, BandLab, kooperatywy producenckie działające z sypialni, albumy nominowane do Fryderyka nagrane w warunkach domowych. Sprzęt przestał być barierą wejścia. Barierą wejścia jest to, co masz w głowie, czyli w pewnym sensie nic się nie zmieniło, bo od razu można zapytać: a co ty, kolego, koleżanko, masz w tej głowie?
Modelowanie wzmacniaczy. W 2018 lampy były wyrocznią. Marek mówi w filmie, że lubi wzmacniacze lampowe, bo dają mu dynamikę, którą lubi. W 2026 lampy nadal są, ale Kemper, Quad Cortex, Neural DSP, pluginy, które brzmią jak lampy, a czasem lepiej, są powszechne. To nie znaczy, że lampy umarły. Znaczy tylko, że argument "musisz mieć lampę, żeby brzmieć" przestał być prawdą ostateczną. Marek w filmie gra na Fender Blues Deluxe i Fender Champion 100, i to jest piękne, ale dzisiaj mógłby to samo nagrać na modelerze za ułamek ceny, i nikt na widowni nie poczułby różnicy, poza purystami, którzy i tak nigdy nie są zadowoleni, ale nie o widownie jednak tu chodzi.
Moim zdaniem prawda jest jednak taka, że wzmacniacz gitarowy to narzędzie i trzeba je dobierać do celu. Wzorem brzmienia, ideałem, do którego zawsze będziemy porównywać nowe konstrukcje cyfrowe, pozostaną zawsze wzmacniacze lampowe, i doświadczenie obcowania z tak pojętą "prawdą" powinno być elementem edukacji świadomego gitarzysty, bez względu na to, jak znakomite są dziś wzmacniacze cyfrowe.
Cena gitar premium. Suhr, Gibson, Fender Custom Shop, Master Build, ceny poszybowały w stratosferę. W filmie Marek wspomina Master Build z Tokio, który kosztował dwa razy tyle co Custom Shop. Dziś te ceny są jeszcze bardziej absurdalne. To sprawia, że teza Marka o tym, że droga gitara daje szansę, a nie brzmienie, jest nadal aktualna. Za cenę jednego Master Build możesz kupić dziesięć świetnie grających gitar i mieć jeszcze na lekcje, które zrobią więcej dla twojego brzmienia niż całe drewno świata. Chodzi po prostu o to, że nie trzeba wydawać majątku na gitarę. Trzeba ją kupić i się z nią rozwijać, a gdy poczujesz, że stawia ci opór, kupić lepszą. Ale nie najlepszą, bo takich nie ma.
Defil i Jolana. W 2018 to były "tamte gitary z czasów PRL". Dziś to obiekty kultu, kolekcjonerskie grale, które kosztują więcej niż niektóre nowe Gibsony, o ile ktoś w ogóle chce je sprzedać. Marek w filmie mówi o Defilu Malwie i Jolanie Iris z nostalgią kogoś, kto przez to przeszedł. Dziś, swiadomy nastolatek, który dostanie Jolanę i wie, co dostał, traktuje ją jak trofeum. Biorą się za to moda, retro i to, że wszystko, co było tanie i niedostępne, po dwudziestu latach staje się pożądane. Defil, który brzmi tragicznie w porównaniu z Suhr, dziś jest w muzeum. I dobrze.
Michał Wójcik. Michał już nie pracuje z nami w Składzie, ale jest nadal blisko związany z muzyką (i poniekąd z nami). Gra w zespole Cinemon, analogowym power trio z Krakowa, które łączy rockową klasykę, scenę Seattle i współczesną alternatywę, i które zagrało kilkaset koncertów w jedenastu krajach, a niedawno, 2 czerwca 2026, zagrało w Krakowie, w Klubie Studio, jako support przed Jackiem White'em. Poza tym Michał zajmuje się Tak Brzmi Miasto, chyba najciekawszą oddolną konferencją muzyczną i inkubatorem dla muzyków i menedżerów, działającą od 2013 roku z siedzibą w Krakowie. Czyli Michał, zamiast sprzedawać gitary, teraz sprzedaje wiedzę o tym, jak żyć w muzyce, niekoniecznie z muzyki (;)). To konsekwentna droga kogoś, kto zrozumiał, że w muzyce najważniejsza jest muzyka, nie sprzęt.
Test, który wciąż prowokuje
Warto obejrzeć film, nie dlatego, że jest stary, ale dlatego, że jest uczciwy. Nie ma w nim montażu, który ukrywa różnice. Nie ma twierdzeń bez pokrycia. Jest "Składowa" piwnica, jest zestaw gitar, jest Suhr podpięty pod "biednego championa", jest Squier zestawiony z Suhrem, jest tania gitara klasyczna bez marki zestawiona z gitarą Bogusława Teryksa, jest Ibanez z Floyd Rose, który Marek określa jako "gitara wyścigowa, płaski gryf, dla tych, co lubią grać szybko", i jest Squier Bullet Stratocaster, na którym Marek mówi z lekkim zdumieniem: "da się grać, stroi".
To jest moment, w którym warto się zatrzymać. "Da się grać, stroi." Z ust profesora UMFC, gitarzysty, który grał z Patem Methenym. To nie jest komplement dla Squier Bullet, dziś zresztą sprzedawanego pod nazwą Sonic. To diagnoza. I to diagnoza, która w 2026 jest jeszcze bardziej prawdziwa, bo tanie gitary są dziś lepsze niż tanie gitary z 2018.
Ale uwaga. "Da się grać" nie znaczy "brzmi jak Suhr". Marek w tym samym filmie, kilka minut wcześniej, mówi o Suhr, że jest mega uniwersalny, że można na nim zagrać bardzo ciepłe akordy, że jest ciemny i dynamiczny zarazem, że jak się oprze, to można włączyć przester i przywalić ostro. To jest gitara, która reaguje. I to różnica, której tanie gitary nadal nie pokonają. Tania gitara "da się grać". Dobra gitara "reaguje". To dwa różne światy.
AI, modelowanie i pytanie, które staje się ostrzejsze
W 2026 roku, w erze sztucznej inteligencji, która generuje muzykę, klony głosowe śpiewające jak zmarli, pluginy modelujące wszystko i algorytmy sugerujące, co masz zagrać, pytanie "gra człowiek czy sprzęt" nabiera nowego wymiaru.
Bo jeśli AI może wygenerować solo w stylu Marka Napiórkowskiego, to czy Marek jest jeszcze potrzebny? Oczywiście, że tak. I to jest właśnie to, czego AI nie rozumie. Marek nie jest potrzebny dlatego, że gra ładnie. Marek jest potrzebny dlatego, że wie, dlaczego gra tak, a nie inaczej. Ma język muzyczny, który wynika z jego doświadczenia, z tego, kogo słuchał, z kim grał, co go rusza. AI może skopiować rezultat. Nie może skopiować relacji między człowiekiem a muzyką, bo ta relacja jest z definicji ludzka.
I tu wracamy do tezy Marka: możemy mówić o brzmieniu dopiero wtedy, kiedy ktoś gra muzykę. AI nie gra muzyki. AI generuje dźwięki, które brzmią jak muzyka. To różnica, którą w 2026 warto mieć w głowie, zwłaszcza jeśli jesteś młodym gitarzystą i zastanawiasz się, po co ci gitara, skoro komputer może to zrobić za ciebie. Odpowiedź brzmi: komputer jest narzędziem, a gitara w twoich rękach jest relacją. Gitara w twoich rękach jest tobą. Przesada? owszem, ale sensowna nie?
Gdzie szukać inspiracji w 2026
Każdego roku pojawia się nowa kohorta ludzi z gitarą i pytaniem. W 2026 jest trudniej niż w 2018, bo gąszcz informacji jest gęstszy, algorytmy sugerują, co masz lubić, a YouTube jest zalany poradnikami od ludzi, którzy sami nie do końca wiedzą, co robią.
Dlatego warto wracać do rozmów, które są uczciwe. Rozmowa z Markiem Napiórkowskim w piwnicy na Skawińskiej jest uczciwa. Nie dlatego, że Marek ma rację we wszystkim. Dlatego, że mówi z miejsca, w którym jest, nie z miejsca, w którym chciałby być. Grał z Methenym, nagrał 150 płyt, jest profesorem, i wciąż mówi, że brzmienia szuka się całe życie. To antidotum na kulturę "kup i graj", w której sprzęt ma rozwiązać problem, którego sprzęt nigdy nie rozwiąże.
Jeśli szukasz inspiracji, nie szukaj jej w algorytmie. Szukaj jej u ludzi, którzy grają, myślą o graniu i potrafią o tym mówić. Marek jest jednym z nich. Ten film z 2018 roku jest tego dowodem.
Pytania do ciebie
Bo to jest artykuł, który ma cię wciągnąć, a nie zamknąć. Odpowiedz sobie, odpowiedz nam w komentarzu na Facebooku, Instagramie albo LinkedInie, odpowiedz komuś, kto dopiero zaczyna:
-
Czy kiedykolwiek kupiłeś droższą gitarę, oczekując, że zagra za ciebie, i byłeś rozczarowany? Co zrobiłeś z tym rozczarowaniem?
-
Marek mówi, że brzmienia szuka się całe życie. Gdzie jesteś w tym poszukiwaniu? Wiesz już, jak chcesz brzmieć, czy wciąż grasz to, co inni uważają za dobre?
-
W erze AI, która generuje muzykę, czy gitara w twoich rękach jest dla ciebie narzędziem, czy relacją? Czy ta różnica ma dla ciebie znaczenie?
-
Jeśli miałbyś dziś kupić pierwszą gitarę dwunastolatkowi, który chce grać w zespole rockowym, kupiłbyś mu bardzo tanią gitarę, żeby "zobaczyć, czy mu się spodoba", czy porządną, żeby od początku miał instrument, który stroi i reaguje? Marek w filmie opowiada się za drugim rozwiązaniem. A ty?
-
"Celuloid" Marka Napiórkowskiego i Artura Lesickiego to płyta, w której każdy dźwięk wynika z poprzedniego. Kiedy ostatnio słuchałeś muzyki, która tak działa? Co to było?
Przyjdź do nas na Skawińską do Składu
Nie wierzysz na słowo, że tańsze gitary dziś grają, a drogie dają szansę, a nie gotowe brzmienie? Przyjdź do Składu na Skawińską 14 w Krakowie. Weź do ręki Squiera Sonic, dawnego Bulleta, albo Ibaneza GRX40, weź droższego Fendera, Ibaneza czy PRS-a, weź do ręki cokolwiek z naszej oferty. Podłącz pod wzmacniacz. Posłuchaj, masz czas, u nas możesz go na to spokojnie "stracić". Nie wierz tylko naszemu komentarzowi, zaufaj też swojemu uchu, ale miej też do tego dystans i posłuchaj też nas, my wsłuchujemy sie w takie testy od prawie 2 dekad. To jedyny test, który ma znaczenie.
Film z 2018 roku jest punktem wyjścia. Twoje ucho jest punktem dojścia.